European Commission - Speech Keynote speech by Commissioner Serafin at Warsaw European Conversation Warsaw, 27 March 2026 Szanowni Państwo, Przez stulecia europejskie mocarstwa rozszerzały swoje wpływy na różne sposoby: poprzez wojny lub poprzez sojusze przypieczętowane małżeństwami dynastycznymi. Wszyscy w Polsce pamiętamy Unię w Krewie z 1385 roku i ślub Władysława Jagiełły z królową Jadwigą. Ten związek stworzył f...
European Commission - Speech Keynote speech by Commissioner Serafin at Warsaw European Conversation Warsaw, 27 March 2026 Szanowni Państwo, Przez stulecia europejskie mocarstwa rozszerzały swoje wpływy na różne sposoby: poprzez wojny lub poprzez sojusze przypieczętowane małżeństwami dynastycznymi. Wszyscy w Polsce pamiętamy Unię w Krewie z 1385 roku i ślub Władysława Jagiełły z królową Jadwigą. Ten związek stworzył fundamenty potężnego partnerstwa politycznego i gospodarczego, które na stulecia ukształtowało geopolitykę Europy Środkowej i Wschodniej. Pod wieloma względami Unia Europejska wybrała współczesną wersję takiej drogi małżeństw dynastycznych. Nie wzmacniamy swojej siły przez podboje, ale poprzez pogłębianie więzi i współpracę. Historia uczy nas jednak czegoś więcej. Żadne królestwo nie związałoby swojego losu z partnerem, który nie potrafi się sam obronić. Sam dobrobyt nie gwarantuje bezpieczeństwa. I polscy Panowie i Władysław Jagiełło myśleli zawierając związek nie tylko o szansach na biznes, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie. To samo dzieje się dzisiaj. Rynek europejski, nasze partnerstwa, nasz system wartości to potężne magnesy. Ale aby pozostać globalną potęgą, Europa musi zapewnić sobie bezpieczeństwo i obronę. Sojusze są najsilniejsze wtedy, gdy opierają się nie tylko na obietnicy dobrobytu, ale także na zdolności do jego obrony. Widzimy to właśnie na przykładzie Islandii, która szykuje referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej. Pomysł ten wraca po latach, nie dlatego, że Islandia zbiedniała i szuka sojuszu z zamożną wspólnotą. Ale dlatego, że groźby prezydenta Trumpa pod adresem Grenlandii podziałały na Islandię jak zimny prysznic. Poszukiwanie bezpieczeństwa jest zatem główną motywacją do przystąpienia do Unii Europejskiej. W obliczu wojny w Ukrainie, agresywnej Rosji i stopniowego wycofywania się Stanów Zjednoczonych z Europy, Unia Europejska podejmuje wyzwanie w dziedzinie obrony – mimo że nie było to jej pierwotnym celem. I to jest dobra, wręcz niezbędna decyzja, na której podjęcie Polska miała decydujący wpływ. Bezpieczeństwo stało się teraz europejskim priorytetem. W następnym Wieloletnim Budżecie proponujemy 131 miliardów euro na inwestycje w nowoczesny europejski przemysł obronny — pięć razy więcej niż obecnie. Na mobilność wojskową, czyli zdolność do szybkiego przemieszczania wojsk i sprzętu po Europie, proponujemy 18 miliardów euro, dziesięć razy więcej niż obecnie. W kwestiach obronnych nie mamy jednak czasu do stracenia. Nie możemy czekać do 2030 r., kiedy nowy budżet zacznie działać. Dlatego, w trakcie prezydencji polskiej w ubiegłym roku, Komisja Europejska zaproponowała instrument SAFE — mechanizm o wartości 150 miliardów euro, który pozwala inwestować w obronę już teraz, dzięki zdolnościom pożyczkowym budżetu UE. Taki postulat zgłaszała Polska, a przez długi czas niechętne były mu Niemcy. Mogę powiedzieć, że dużo już widziałem w polityce europejskiej. Widziałem jak różne tematy można wykorzystywać do budzenia lęków czy zohydzania Europy. Ale nie przypuszczałem, że można budować anty-Unijną narrację na opozycji do programu, którego celem jest wzmacnianie polskiego przemysłu obronnego i polskich zdolności obronnych – tworzonych po to, by skutecznie odstraszać Rosję. Nikt komu leży na sercu bezpieczeństwo Europejczyków nie może podważać fundamentów tego programu. W Polsce często słyszymy: nie do takiej Unii wchodziliśmy – i to ma być zarzut. Wzmacnianie zdolności obronnych państw członkowskich to zupełnie nowy wymiar Unii Europejskiej. To prawda, on nie istniał w roku 2004, kiedy do Unii Europejskiej przystępowaliśmy. Ale Unia zmienia się, wchodzi na nieznane wcześniej obszary. I dzięki Bogu, że tak się dzieje. Bo świat wokół nas zmienia się w tempie, jakiego wcześniej nie doświadczyliśmy i w kierunkach, których nie możemy w pełni przewidzieć. Szanowni Państwo, Polityka rozszerzenia UE, w przeciwieństwie do obrony, nie jest niczym nowym – zawsze była częścią DNA naszej wspólnoty . Jednak w ostatnich latach wiele państw członkowskich było rozszerzeniu niechętnych, argumentując, że najpierw musimy posprzątać we własnym domu. Dzisiaj jest już jasne: świat nie będzie na nas czekał. Unia musi się rozszerzać, bo inaczej próżnię w naszym regionie wypełnią inni. I nie będą to aktorzy przyjaźni wobec Unii Europejskiej. Już dziś widać liderów tego procesu rozszerzenia na Bałkanach Zachodnich. Czekali na akcesję przez lata, a teraz perspektywa staje się coraz bardziej realna i pewnie zmaterializuje się w tej dekadzie. Członkostwo Ukrainy leży w interesie bezpieczeństwa Europy i niesie ogromne zyski geopolityczne. W pierwszym rzędzie dla Polski i krajów naszego regionu. Ale nie ma co ukrywać, że są też wyzwania – przede wszystkim związane ze strukturą sektora rolnego w tym kraju. Nie mam wątpliwości, że proces rozszerzenia musi przebiegać z akceptacją społeczną i odpowiadać na obawy obywateli Unii Europejskiej. I wierzę, że to możliwe — i że Europejczycy nie mają się czego obawiać, bo warunki członkostwa ustalają w pierwszym rzędzie państwa członkowskie, a nie kraje kandydujące . Szanowni Państwo, Unia jest w trudnym momencie historycznym, wystawiona na skutki dwóch wojen toczonych w naszym sąsiedztwie: na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie. Nie my zaczęliśmy te konflikty. Ale my płacimy potężną cenę. Przy okazji takich wyzwań pojawia się pesymizm, niewiara we własne siły. Spójrzmy jednak obiektywnie na naszą wspólnotę, do której w kolejce czeka teraz 9 państw (nie licząc Islandii). Europa oferuje dzisiaj najwyższą jakość życia na świecie. Porównajmy się ze Stanami Zjednoczonymi. Średnia długość życia w Unii Europejskiej to ponad 81 lat – więcej niż w USA. Mamy niższą śmiertelność niemowląt, większe bezpieczeństwo na ulicach wbrew temu co widzimy w mediach społecznościowych. Żyjemy w społeczeństwach, w których ryzyko przemocy jest nieporównywalnie mniejsze. Europa udowadnia też, że rozwój może iść w parze ze sprawiedliwością społeczną. W Stanach Zjednoczonych 1% najbogatszych posiada jedną trzecią całego majątku. W Unii Europejskiej wybraliśmy inną drogę – taką, w której gospodarka służy wszystkim, a nie tylko nielicznym. Co więcej, wciąż jesteśmy silnym graczem gospodarczym – w handlu ze Stanami Zjednoczonymi Unia ma powazna nadwyżkę. To pokazuje, że Europa nie tylko chroni swoich obywateli, ale też skutecznie konkuruje na globalnych rynkach, i to pomimo wyższych cen energii. Oczywiście wszyscy wiemy o luce konkurencyjnej między Unią Europejską E a Stanami Zjednoczonymi czy Chinami – zawaliliśmy jako Europejczycy transformację cyfrową i wdrażanie innowacyjnych pomysłów w gospodarce. Dlatego w nowym budżecie Unijnym proponujemyEuropejski Fundusz Konkurencyjny — aby wspierać inwestycje od badań stosowanych po produkcję i wdrażanie. Proponujemy na ten cel ponad 450 miliardów euro. Ale ja nie mam złudzeń, same pieniądze nie wystarczą. Unia musi znów stać się synonimem wolności gospodarczej. To nie jest niemożliwe. Od ponad roku jesteśmy na tej drodze. Z jednej strony mamy inicjatywę upraszczania i redukcji barier biurokratycznych tam, gdzie utrudniają one przedsiębiorczość. Z drugiej, rośnie i jestem o tym głęboko przekonany poparcie dla idei odnowienia wspólnego rynku. Możliwe, że zbliżamy się do naszego, do kolejnego skoku naprzód w eliminacji barier wewnątrz Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, że decyzja z lat 80. o „ukończeniu” budowy jednolitego rynku była odpowiedzią na długotrwały kryzys gospodarczy spowodowany takżekryzysami naftowymi i wynikającym z nich wzrostem cen energii. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Dziś musimy na nowo odkryć pierwotną wizję i cel, które napędzały tamten program. Europejczycy mogą zyskać więcej na zniesieniu barier w działalności gospodarczej między państwami członkowskimi niż na wszystkich umowach handlowych razem wziętych. I nie potrzebujemy do tego niczyjej zgody z zewnątrz. Czeka nasrównież racjonalizacja polityki klimatycznej — co już się dzieje. Nie powinniśmy odrzucać energii jądrowej z powodów ideologicznych. Nie powinniśmy też brać na siebie ciężaru rozwiązywania problemów świata, wszystkich problemów świata, co wielu odczytuje jako naszą słabość i naiwność. Jednocześnie jednak nie powinniśmy wylewać dziecka z kąpielą. Kontynent bez gazu, bez ropy i z najdroższym węglem na świecie musi dążyć do niezależności energetycznej. Nie możemy pozwolić na to, by przy każdym poważnym wstrząsie geopolitycznym — jak po inwazji Rosji na Ukrainę czy teraz po amerykańskich i izraelskich atakach na Iran — być bezsilnymi ofiarami wahań cen energii. Ceny paliw na stacjach benzynowych czy ceny gazu nie rosną przecież przez ETS. Jedyną logiczną odpowiedzią jest dalsze inwestowanie w niezależność energetyczną. Ale mam jeszcze jedną uwagę. Dzisiejszy chaos w gospodarce i polityce światowej może być dla Europy szansą. Europa oferuje dzisiaj przewidywalność i stabilność. Rządy prawa, trwale, przejrzyste reguły to nie jest nasze obciążenie. To nasza przewaga konkurencyjna. Jeśli potrafimy ja wykorzystać, pogłębiając wspólny rynek, obniżając ceny energii i inwestując w nowe technologie, to możemy stać się na nowo liderem także w obszarze gospodarki i konkurencyjności. Szanowni Państwo, Tylko działając razem jako Unia, możemy zabezpieczyć interesy narodowe państw członkowskich . Siły, zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne, sieją i będą siać nieufność między Europejczykami. Bo ich celem jest dezintegracja Unii. Silna, zjednoczona Europa, to zagrożenie dla ich interesów. Rozpocząłem moje przemówienie od analogii historycznej i na niej również zakończę. Nasz system polityczny musi być odporny na ingerencje z zewnątrz. I mówię to jako Polak, czerpiąc z doświadczenia historii Polski. System polityczny I Rzeczypospolitej był oparty na wolnych elekcjach królów i prawie weta przysługującym każdemu posłowi w naszym parlamencie, ten system utorował drogę do zewnętrznej ingerencji. Ta ingerencja sparaliżowała zdolność naszego państwa do dostosowania się do nowych realiów geopolitycznych. Agresywni sąsiedzi, którzy pojawili się u granic Rzeczpospolitej, wykorzystali naszą wewnętrzną słabość, by rozszarpać naszą ojczyznę na kawałki pod koniec XVIII wieku. Dzisiaj Unia Europejska musi wyciągnąć wnioski z doświadczeń Polski, która była przecież unią ludzi różnych języków i religii, mieszkających we wspólnej ojczyźnie. Musimy być świadomi, że prawo weta może być narzędziem obrony nie tylko uzasadnionych interesów narodowych, ale także szantażu, a co gorsza — narzędziem służącym realizacji interesów obcych, nieeuropejskich mocarstw. Wiem, Nie ma tu łatwych rozwiązań, ale potrzebujemy debaty o tym, jak chronić naszą Unię przed takimi zagrożeniami. Zewnętrzna ingerencja przybiera również formę presji gospodarczej i cyfrowej propagandy w mediach społecznościowych. Nord Stream był przykładem tego, jak Rosja manipulowała Europejczykami, oferując korzyści jednemu krajowi kosztem jego europejskich sąsiadów. To nie może się już nigdy powtórzyć. Niestety, ta pokusa jest uniwersalna — nic łatwiejszego niż oferowanie korzyści jednemu kosztem całej wspólnoty. Dlatego Musimy zbudować mechanizmy, które będą chronić nas przed takimi pokusami. Właśnie w ten sposób postrzegam strategie bezpieczeństwa gospodarczego wprowadzaną w ostatnich latach w Unii Europejskiej - mówię tu o narzędziach przeciwdziałania przymusowi ekonomicznemu, rozporządzenie o zagranicznych subsydiach czy o systemie kontroli bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Dezinformacja, często pochodząca spoza naszych granic, ma na celu dzielenie Europejczyków. Widzieliśmy to wszyscy: fałszywe historie dotyczące walki Ukrainy o wolność, zmyślone narracje o kompletnym upadku Europy, czy fabrykowane twierdzenia podważające zaufanie do wspólnych instytucji. Wiele z tych treści jest wzmacnianych przez aktorów zewnętrznych, którzy dobrze wiedzą, że podzielona Europa to Europa słaba. Nie unikniemy i to w najbliższej przyszłości odpowiedzi na pytanie: komu naprawdę przysługuje wolność słowa w erze cyfrowej? Czy są to obywatele, którzy korzystają z internetu w dobrej wierze – czy boty i nieprzejrzyste sieci, które zaśmiecają debatę publiczną kłamstwami? Musimy znaleźć równowagę w tej sprawie– chronić otwartą debatę, jednocześnie ustanawiając jasne, przejrzyste zasady ograniczające rozprzestrzenianie celowofałszywych treści. To kwestia odpowiedzialności za naszą wspólnotę. Szanowni Państwo, Przepis na przyszłość Europy, na przyszłość naszej Unii jest prosty: · Więcej inwestycji w bezpieczeństwo, · Więcej wolności gospodarczej, · I więcej jedności. W latach 50 ubiegłego wieku premier Belgii Spaak powiedział: w Europie są tylko dwa rodzaje krajów: małe kraje i takie kraje, które jeszcze nie zrozumiały, że są małe. Wydarzenia ostatnich lat sprawiły, że dzisiaj już wszystkie kraje w Europie rozumieją, że są małe. I to jest źródło mojej nadziei: dociera do nas, że jeśli nie będziemy działać wspólnie, to będą nami pomiatały mocarstwa zewnętrzne. Dziękuję. SPEECH/26/742 Press contacts: Isabel OTERO BARDERAS (+32 2 29 66925) Balazs UJVARI (+32 2 29 54578) General public inquiries: Europe Direct by phone 00 800 67 89 10 11 or by email